Wczoraj o 19 naszego czasu w San Francisco odbyła się impreza Apple, podczas której pokazano sporo głównie rozrywkowych nowości.
Sprzęt
IPody: nowy Shufle, jeszcze mniejszy, za to znowu bogatszy o gałkologię. 12 gramów i powierzchnia znaczka pocztowego. VoiceOver na pokładzie
Nano: bez kamery, za to z wielodotykowym ekranem (wsparcie VoiceOvera). Wyposażone w klips do przypięcia na czymkolwiek. Wymiary wg producenta zmniejszone o 43%, masa - 20 gramów.
Nowy Touch: wyświetlacz „Retina” - ten sam co w iPhonie 4. kamerka i możliwość wideopołączeń z innymi iPodami Touch tej samej generacji lub iPhone’ami 4. No i filmowanie oczywiście. Centrum gier: możliwość grania online. Nie mam informacji, czy najmniejszy, ośmiogigowy Touch zaskoczy nas tym razem VoiceOverem, czy nie.
Apple TV: mniejszy, cichszy, tańszy. Właściwie jest tylko odbiornikiem treści dostępnych online albo na komputerach lub urządzeniach przenośnych Apple. Programy tv dostępne w Stanach w cenie $0,99, a filmy za 4 i pół dolara, jeśli dobrze zapamiętałem.
Oprogramowanie
ITunes 10: funkcje społecznościowe. Ping - społecznościowa sieć poświęcona muzyce i jej twórcom. Się można dowiadywać różnych rzeczy, podglądać muzyczne upodobania znajomych i prezentować własne. Zobaczymy, kiedy będziemy mogli używać tego w Polsce.
OS 4.1 dla iPhone’a i iPoda Touch: przede wszystkim dwie rzeczy, no dobra trzy. Po pierwsze fotki HDR czyli zgrubsza takie, które się składa z trzech zdjęć o różnych ekspozycjach. Po drugie centrum gier, o którym pisałem przy okazji iPoda Touch. I po trzecie AirPlay czyli bezprzewodowe strumieniowanie multimediów przez WiFi. Nadchodzący w listopadzie system 4.2 dla iPada, iPhone’a i iPoda Touch przyniesie jeszcze więcej pod tym względem, bo także możliwość bezprzewodowego drukowania, a podobno to jeszcze nie wszystko. Nawiasem mówiąc listopadowy termin pokazania się tej wersji OS-a sugeruje, że najwcześniej wtedy również iPad zagości oficjalnie w Polsce. Chodzi o obsługę naszej mowy ojczystej, której iPad póki co nie posiada.
Pokazały się - pewnie już wiecie - nowe Maki Mini i nowe Maki Pro.
Do Polski dotarły iPhone’y 4, dostępne już we wszystkich sieciach komórkowych za oczywiście niemałe pieniądze.
Nie ma go, a jest - taka zagadka mi się nasuwa. Oczywiście, chodzi o iPada, którego od paru dni można kupić w Plusie (wersja 3G 16 gb). Mankament, przynajmniej po mojemu, że umowa zawsze na 24 miesiące. rzućcie sobie okiem na ceny i warianty abonamentów
P.S.: Chciałem podlinkować produkty Apple’a, ale od pewnego czasu wchodząc na ich strony spotyka mnie automatyczny reset VoiceOvera. Fajnie, nie?
Posłuchałem, poczytałem i dzielę się z Wami.
Instalowany w iPadzie VoiceOver ma parę unowocześnień w stosunku do swojego odpowiednika z iPhone’a.
Po pierwsze - przewijanie czterema palcami. Wiąże się ono z koncepcją przechodzenia pomiędzy sekcjami ekranu. Np. pomiędzy listą wiadomości a oknem podglądu wiadomości w programie Mail. Na stronach www rzecz działa trochę jak automatyczne punkty www. Rozwiązanie to jest tym bardziej przydatne, że ekran iPada mieści znacznie więcej treści niż wyświetlacz iPhone’a.
Kolejna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę, to wprowadzanie tekstu. Po pierwsze wirtualna klawiatura iPada w pozycji horyzontalnej rozmiarami zbliżona jest do fizycznej klawiatury małego komputera, co oczywiście znakomicie ułatwia pisanie nawet wieloma palcami. Po drugie dodano nowy sposób pisania. Przesuwając palcami po powierzchni ekranu w miejscu wirtualnej klawiatury, dowiadujemy się, jakich klawiszy właśnie dotykamy. Kiedy znajdziemy się na pożądanym znaku, wystarczy tylko zabrać palec z ekranu, a znak zostanie wprowadzony do tekstu. Proste? - Bardzo proste.
Więcej informacji, w tym opis funkcjonalności programu iBooks do czytania książek, znajdziecie w podkaście Josha de Lioncourta.
No, wiem, że lepiej, gdyby zajączek przyniósł iPada w naturze, a nie wirtualnie. Tymczasem jednak do Waszej dyspozycji link do “Polskiego Detroit” (podkastu Łukasza Witkowskiego)
Wydanie z 3 kwietnia poświęcone jest w całości iPadowi. Autor dzieli się swoimi wrażeniami, bo akurat był nabył. Odpowiada również na pytania internautów.
Się ukazał dziś właśnie długo oczekiwany… chyba właśnie nie gadżet. Dla niewidomych, zwłaszcza niewidomych w Polsce, może się on stać prawdziwą alternatywą dla znacznie droższych notatników. A już szczególnie w kontekście tegorocznych zasad programu “Komputer dla Homera”. Nie mam zamiaru ich tu komentować, bo Wielkanoc za pasem i nie wypada używać języka, jakim należałoby opisać sprawę.
Czekam na pojawienie się iPada z językiem polskim na pokładzie. Postaram się przetestować go dla Was, a wyniki testu znajdziecie pewnie w “Tyfloświecie”.
Tymczasem rzućcie sobie okiem na instrukcję obsługi
(po angielsku).
Nie trudźcie się szukaniem googlowego przekładu: dokument dla Googla za duży. Zwróćcie uwagę na rozdział 16, poświęcony zagadnieniom dostępności.
Aha, bo bym o życzeniach zapomniał: życzę Wam, żebyście mieli możliwość nabycia każdego sprzętu bez oglądania się na kogokolwiek. No i oczywiście, żeby na tym się Wasze szczęście nie kończyło.
Się zastanawiam, czy to, co tu za chwilę napiszę, jest po prostu owocem głębszej refleksji, czy bezkrytycznym poddaniem się skutecznemu przekazowi reklamowemu. Możecie myśleć, co chcecie.
Nie bez wpływu na mój zmieniający się punkt widzenia pozostaje informacja dotycząca dostępności oprogramowania do odczytu książek w różnych formatach, jakie przynosi ze sobą iPad. Info w szczegółach (i po angielsku) znajdziecie w tym miejscu ,
a
tu
googlowy przekład.
W tej sytuacji zacząłem kombinować nad wszystkim, co dotąd wiem o iPadzie i wychodzi mi, co następuje:
Po pierwsze, zdaje się, że chcąc nie chcąc należy uznać go za bezpośrednią konkurencję dla Czytaków, E-Lektorów, Booksensów i innych Wiktorów. Póki co, nic mi nie wiadomo o sofcie do czytania DAISY przy pomocy iPhone’a/iPada, ale jeśli go nawet nie ma, to jest to zapewne jedynie kwestia czasu. Do tego iPad, według tego, co o nim piszą”, dysponuje syntezą w dwudziestu jeden językach, co zasadniczo deklasuje konkurencję. Do czasu pojawienia się iPada na polskim rynku, z pewnością zostanie on spolonizowany, więc nie obawiałbym się o problemy w tej materii. Do tego w przeciwieństwie do wszystkich znanych mi specjalistycznych czytadeł, iPad dysponuje zdolnością do komunikowania się drogą WiFi, a do tego posiada na pokładzie wszystko, co jest potrzebne do przeglądania internetu, czytania i pisania wiadomości poczty elektronicznej oraz korzystania z multimediów.
I tak dochodzimy do drugiego punktu mojej refleksji:iPad mógłby, jakby się tak bliżej przyjrzeć, stać się również konkurentem notatników brajlowskich (no, tu może przesadziłem), ale z pewnością notatników mówiących.
Wiem, wiem, ekran dotykowy! Ale pamiętajcie o stacji dokującej z klawiaturą. No i za $9,99 można dokupić program Pages na iPada, co załatwia zagadnienie edytora tekstu. Baza kontaktow już jest, zdolność do nagrywania - też; a! nawigacja satelitarna i do tego - jak się uprzeć - połączenie komórkowe. Oprogramowania iPod/iTuns no i sześciocyfrowa liczba programow w iStore. Nawet, jeśli nie wszystkie są dostępne, to znakomita większość - i owszem.
Teraz koszty: w Stanach najprostszy iPad kosztuje $499 (z połączeniem WiFi i 16 gb pamięci na pokładzie). Kolejne warianty to 32 gb za $599, 64 gb za $699, a potem wszystkie poprzednie wartości plus łącze 3G - odpowiednio za $529, $629 i $729. Myślę, że nawet przy polskich zbójeckich cenach najprostszy iPad będzie porównywalny ceną z takim np. Wiktorem czy Booksense’em. Porównanie z notesem mówiącym? No, może z Kajetkiem, jeśli chodzi o cenę, bo funkcjonalność zupełnie nie przystająca. /Sami sobie pokalkulujcie.
Aha! Oprogramowanie na iPhone’a/iPoda/iPada kosztuje zazwyczaj kilka euro, żeby nie powiedzieć kilkadziesiąt centów, a przy tym w iStore można też znaleźć mnóstwo darmowych aplikacji.
Na koniec: nie mam pojęcia, na ile rzeczywiście iPad jest w stanie spełnić oczekiwania, które z premedytacją staram się w Koleżeństwie obudzić, bo przecież nie miałem go w ręku. Opuszczam Stany na tydzień przed ukazaniem się pierwszej wersji, więc oczywiście nie mogłem go nawet dotknąć. No, ale zapowiada się jednak lepiej, niż o tym myślałem dotąd.
Hmmm… a nóż Homerek… ale wtedy “sprzęt podstawowy”, czy “specjalistyczny”?
Co myślicie
ja się wyraziłem onegdaj dość sceptycznie o najnowszym dziecku Steve’a i jego ekipy. Żeby jednak nie być posądzonym o wycinkowość wizji (podejrzenie w moim wypadku ze wszech miar uzasadnione), proponuję Wam rzucić okiem na artykół z “MyApple”.
Trzeba się będzie zdrowo pochylić, bo tekst robi wrażenie pisanego na kolanach. Może jednak mimo wszystko znajdziecie w nim jakiś okruch proroctwa…
No to, drogie Państwo, prezentacja za nami.
I co? - I tablet. Znaczy iPad.
Tak, ma VoiceOver na pokładzie, ale nie - nie ma obsługi języka polskiego. Z tego, co zrozumiałem na stronie Apple’a, po prostu póki co iPad w ogóle nie obsługuje naszej mowy ojczystej. Dziwię się, ale czekam na dalszy rozwój sytuacji.
Na stronach Apple’a znajdziecie całą specyfikację po angielsku. A jeśli chcecie po polsku, to tłumaczenie Google’a jest do Waszej dyspozycji.
Dla chętnych także zapis audio imprezki - oczywiście po angielsku. Tylko miejcie cierpliwość, bo o nowościach nie od razu usłyszycie.
Ogólnie rzecz biorąc urządzenie może być fajnym gadżetem, choć przyznam, że póki mnie ktoś nie przekona, osobiście trzymam się komputerów i telefonów. Rozwiązanie pośrednie jest czymś nie w pełni odpowiadającym moim potrzebom. No, ale ciekaw jestem Waszych opinii.
Wśród akcesoriów znalazła się sprzętowa klawiatura, pełniąca jednocześnie rolę stacji dokującej.
Czekam na odgłosy świadków czyli na pierwsze testy urządzenia. Jego sprzedaż zapowiadana jest na marzec/kwiecień, w zależności od wersji. Pierwsza ma się ukazać wersja z WiFi, a po niej model z technologią 3G na pokładzie.
I co Wy na to?
P.S.: Wczoraj coś się wyprawiało z serwerem, więc niestety wpis się nie mógł ukazać.